poniedziałek, 14 września 2020

Ekologiczna ekonomia, czyli reklama w cenie hipokryzji

Polecam ostatni magazyn ThinkThank online -  #bowarto mieć swoje zdanie na każdy temat.

Ekologia ostatnio zrobiła się modna. Do tego wręcz stopnia, że nie wypada się przyznać, iż zagadnienie to nas nie interesuje lub że mamy na jego temat odmienne zdanie. Niezależnie od osobistych poglądów, coraz częściej ekologia staje się nie tyko naszym świadomym wyborem, ale i skutecznym narzędziem sprzedaży, za którym oczywiście stoją ogromne pieniądze – do wydania i do zarobienia. Nie na darmo wszak słowa: „ekologia” i „ekonomia” mają wspólne łacińskie korzenie. Jednego tylko czasem im brakuje – spójności.


niedziela, 6 września 2020

Gender w realu, czyli po wakacjach


        Alicja, żona Jana, mama Grzesia i Leona, wstała bladym świtem i teraz ogarniała swoją rodzinę. I jak co rano szczerze tego nienawidziła. Czuła się jak poganiacz niewolników. Jeden chłopiec do przedszkola, drugi też, ale później, bo najpierw do lekarza, a trzeci do pracy. Ten najstarszy był chyba najtrudniejszy w obsłudze...        – Alicja! – darł się z sypialni. – Nie widziałaś mojego zegarka?!        Widziałam, miała ochotę odpowiedzieć, ale tego nie zrobiła. Lata pożycia oraz kolejnych prób i błędów nauczyły ją prawidłowej obsługi męża. […] Zmilczała więc pytanie, mając nadzieję, że zegarek nie zdążył się teleportować z miejsca, w którym mąż zostawił go wczoraj. Plan zadziałał, gdyż po niecałej minucie, usłyszała kolejny okrzyk. Tym razem z okolic łazienki:         – Znalazłem!
        Zabrzmiało to tak triumfalnie, jakby odkrył lekarstwo na raka, ale i ten komentarz zostawiła dla siebie. Rano dyskutowała wyłącznie z Grzesiem i tylko na temat braku pasujących do siebie skarpet oraz, co będzie na śniadanie. […] W każdym razie, Alicji udało się wypracować rytuał poranny, który był dla niej jak najmniej uciążliwy. Nadal nieprzyjemny, ale przynajmniej wymagający mniejszego  wydatku energetycznego oraz zakładający kilka nanosekund wyłącznie dla niej. Tyle potrzebowała, żeby wypić kawę, której już pierwszy łyk pomagał w ogarnięciu planu na cały dzień.*
 Brzmi znajomo?  
Zapewne, ale przecież my zawsze damy radę! My, super równouprawnione kobiety, idealne matki, sumienne pracownice, charyzmatyczne szefowe i sumienne kochanki jesteśmy mistrzyniami świata w godzeniu najróżniejszych ról. Tak bardzo chcemy być perfekcyjne i żeby każdy był z nas zadowolony, że nawet nie zauważamy, że to wszystko dzieje się naszym kosztem. Potrafimy emanować profesjonalizmem i poranną kobiecością po nocy spędzonej nad raportem rocznym, dwóch praniach, uprasowaniu sterty ubrań, odrobieniu z dziećmi lekcji i ugotowaniu zupy pomidorowej. Planujemy, realizujemy, organizujemy, przewidujemy... Do czasu, gdy padnie nam bateria, dziecko zachoruje, obcas odpadnie, samochód nawali lub ogłoszą stan pandemii. I co wtedy? Wtedy pewnie znowu się obwinimy, że nie dałyśmy rady, a powinnyśmy, bo przecież my musimy!
Może więc skorzystamy z okazji, że jesteśmy wypoczęte i świeżo po wakacjach, by wreszcie zrozumieć, że nie zawsze musimy. Szczególnie, że nie wszystko zależy od nas i nie wszystko musi być zrobione przez nas. Bo choćbyśmy nie wiadomo jak bardzo się starały, nie mamy super mocy i nigdy nie uda nam się spełnić oczekiwań wszystkich. Nie przewidzimy też wszystkich możliwych zdarzeń losowych, ani tego, co zrobią inni. I nie pomogą nam w tym książkowe ideały vel banały o równouprawnieniu oraz podręcznikowe mądrości o organizacji pracy pisane najczęściej przez mężczyzn. Obwinianie się za wszelkie zakłócenia i niedoskonałości również nie ma sensu i o wiele lepiej będzie, jeśli nauczymy się to akceptować. Po niedzieli zawsze przychodzi poniedziałek i chociaż nie zawsze nam to pasuje, wiemy przecież, że tego nie zmienimy. Akceptacja nie musi jednak oznaczać bierności, bo chociaż nie zawsze mamy wpływ na to, co dzieje się wokół nas, to my - i tylko my, decydujemy, jak się wtedy zachowamy. Czy wybierzemy śmiech zamiast płaczu, jeszcze cięższą pracę, czy może wprost przeciwnie - wreszcie sobie trochę odpuścimy i kilka zadań zdelegujemy na innych? Ten wybór należy tylko i wyłącznie do nas.
Przypomnijmy sobie o tym, gdy znów poczujemy, że zapędziłyśmy się w wir wydarzeń i działań. Pomyślmy o sobie zanim po raz kolejny zrobimy za dużo, dostając w zamian głównie frustracje, pretensje i rozczarowania. Przypomnijmy sobie wtedy, że to my powinnyśmy być dla siebie najważniejsza. Egoizm? Może, ale z drugiej strony dlaczego ktoś inny ma troszczyć się o nas bardziej i mocniej niż my same? Kochaj bliźniego swego, jak siebie samego - nie odwrotnie. Wie o tym każdy dobry ratownik, który w pierwszej kolejności zadba o swoje bezpieczeństwo, bo jeśli jemu zabraknie tlenu, nie da rady pomóc już nikomu. Gdy więc znów się sfrustrujemy, że nie dałyśmy rady zrobić wszystkiego i wszystkich zadowolić – szefa, rodziny, podwładnych, klientów, dostawców, kontrahentów, akcjonariuszy i teściowej, pomyślmy, że przecież Megan też nie miała lekko. Owszem, jest księżną i  urodziła royal baby, ale ledwo wcisnęła się po porodzie w markową kieckę, a już musiała pokazać się publicznie. Nas w takiej sytuacji zobaczyliby jedynie bliscy, a ją skomentowały miliony ludzi na świecie. Ale ona się nie dała, uśmiechnęła się książęco, a potem wybrała to, co według niej było dla niej lepsze. I miała do tego prawo, tak jak my mamy prawo do naszych wyborów.
Życie jeszcze nie raz nas zaskoczy, więc nauczmy się chronić siebie i sobie odpuszczać. Zbyt zmęczona na zumbę, kolejne nadgodziny czy prasowanie? Mówię nie, bo to JA wybieram! Nie jestem zupą pomidorową, żeby każdy musiał mnie lubić, lecz jeśli sama nie zacznę bronić swoich granic, nikt za mnie tego nie zrobi. I żadna ustawa o gender tego nie zmieni.





[*] Agnieszka Dydycz, „Marzenia z terminem ważności”, Wydawnictwo Muza, 2018




niedziela, 26 lipca 2020

Zapraszam do wysłuchania fantastycznej rozmowy z serii #emocjonalny ład, która przeprowadziła ze mną Łada Bobrowska-Drozda:  https://www.youtube.com/watch?v=RRAqXx4VNbI 



piątek, 14 lutego 2020

Konkurs Literacki - życie czy fikcja literacka?

Życie czy fikcja literacka? A może jedno i drugie...

Opowiem Wam swoją historię, a Wy ocenicie sami. Kiedyś pracowałam w banku, walczyłam o międzynarodowe uznanie Top Custodian i otrzymywałam odznaczenia państwowe za zasługi dla bankowości polskiej. Dzisiaj piszę książki i moja ostatnia powieść walczy o TOP10 w nezależnym konkursie literackim polska Książka Roku 2019. "Dzisiaj należy do mnie" to ponadczasowa  opowieść o wewnętrznej sile, która pomaga nam odnaleźć to, co dla nas najważniejsze i nasze miejsce na ziemi. Gdziekolwiek by ono nie było. Książkę dedykowałam mojemu Tacie, którego z nami już nie ma...  

I taka sytuacja: Władysławowo, morze, piękny słoneczny dzień, opowiadam rodzinie o konkursie i nagle... do portu wpływa statek holowniczy, który nazywa się Henryk. Tak jak mój Tata. Z radarem, który kiedyś skonstruował mój Tata...  Magia? Przypadek? Przeznaczenie? Życie? 

Zagłosujcie proszę! Konkurs Literacki: http://brakujaca-litera.pl/  II etap – głosowanie (otwarty) #Dzisiajnależydomnie  

Czytajcie i głosujcie, głosujcie i czytajcie, a dzisiaj niech odtąd zawsze należy do Was!  Bo to, co wydaje się końcem, jest zarazem początkiem...


czwartek, 16 stycznia 2020

Selfie, czyli do posłuchania


Zamiast do czytania, zapraszam  dzisiaj do słuchania!
Temat ciekawy, nie tylko dla rodziców, bo każdy z nas, w każdym wieku i od każdego, może nauczyć się czegoś nowego ;)
Zacznijmy więc już teraz, zanim będzie dla nas za późno, bo jak ostatnio podsumował mnie mój syn, lat 11:
- Oj, mamo! Z Ciebie jest taka selfiarka, jak ze mnie pisarka!

Po czym przez blisko godzinę uczył mnie jak się powinno robić dobrą słitfocię. I teraz już trochę umiem :)

Polecam i zapraszam!

https://www.polskieradio.pl/18/4388/Artykul/2431101,Czego-mozemy-nauczyc-sie-od-dzieci?fbclid=IwAR0c66puONeNjGfQbP4P0mdyKCAho3eAjxi3WZo0ErVR5pLhfzMjh54QRpI







sobota, 2 listopada 2019

Rozważnie i romantycznie


Rozważnie i romantycznie, czyli pamiętajmy o tych, których kochamy

Z okazji Dnia Wszystkich Świętych i Święta Zmarłych odwiedzamy zwykle groby naszych bliskich. Żeby pamiętać i żeby sobie przypomnieć, jak wiele dla nas znaczyli. Także, żeby samym sobie przypomnieć, że życie mija, że "spieszmy się kochać ludzi"....

Dlatego warto jest okazywać uczucia także tym naszym bliskim, którzy żyją. Żeby to zobaczyli, poczuli i cieszyli się razem z nami. Teraz, a nie później, gdy te wszystkie kwiaty i światełka będą mogli podziwiać jedynie "gdzieś tam z góry"... 
Te chwile są bezcenne, bo to one powodują, że odczuwamy ciepło i radość, czujemy się potrzebni, spełnieni, szczęśliwi. I wcale nie musimy dostawać Oskara, wygrywać w Lotto, czy znaleźć się na okładce znanego czasopisma, żeby było to możliwe.

Mój syn jest Mistrzem Świata w tej kategorii. To On nauczył mnie przytulania i nadal codziennie mnie zaskakuje kolejnymi pomysłami. Na przykład kwiatami…
- Kwiaty? Dla mnie? Znowu? Z jakiej okazji, synku?
- Bez okazji, mamo, bo Cię kocham.
- Dziękuję, synku, kochany jesteś! A skąd miałeś kasę?
- Tata dał mi rano i powiedział, żebym wydawał z sensem.

Wzruszyłam się, bo takiego znaczenia słowa „sens” wcześniej nie znałam… 
A puenta dla nas, dorosłych jest taka, że warto być i rozważnym, i romantycznym. Bo żyje się dzisiaj, a wydawanie pieniędzy na bliskich i dawanie im prezentów „bez okazji” jest chyba najmilszym sposobem, by sobie o tym przypominać. Pod warunkiem, że nie oczekujemy niczego w zamian i oczywiście pod warunkiem, że z sensem. Czyli rozważnie i romantycznie.



czwartek, 31 października 2019

Każdy straszy, jak umie


Z serii dialogi z Miszczem.
W oczekiwaniu na Halloween, odbywam z synem rozmowę.  
- Mamo, a Ty za co się przebierzesz?
- Hmm, ja? Nie planowałam przebierania... A masz dla mnie jakiś pomysł, synku?
- Mogłabyś się przebrać za bizneswoman.
- To znaczy jak?!
- Założysz spódnicę i rajstopy... No i buty, ale inne niż te, co masz teraz. Muszą być takie na obcasach!

I tak z pozoru niewinna rozmowa, zamieniła się w dyskusję na temat stereotypów...

A puenta jest taka, że każdy straszy inaczej. Tak, jak lubi i jak potrafi najlepiej. Ja jednak postanowiłam sobie w tym roku odpuścić. Z korporacji odeszłam prawie cztery lata temu, wcześniej strasząc ludzi w przebraniu bizneswoman przez ponad 20 lat... Wystarczy, choć niektórzy twierdzą, że wcale się mnie nie bali. Cóż, niektórzy śmieją się na horrorach, a inni płaczą na komediach romantycznych... Ważne, żebyśmy my wiedzieli, co lubimy najbardziej! 💀

Udanego Halloween i pamiętajmy, że dzisiaj należy do nas!