piątek, 14 lutego 2020

Konkurs Literacki - życie czy fikcja literacka?

Życie czy fikcja literacka? A może jedno i drugie...

Opowiem Wam swoją historię, a Wy ocenicie sami. Kiedyś pracowałam w banku, walczyłam o międzynarodowe uznanie Top Custodian i otrzymywałam odznaczenia państwowe za zasługi dla bankowości polskiej. Dzisiaj piszę książki i moja ostatnia powieść walczy o TOP10 w nezależnym konkursie literackim polska Książka Roku 2019. "Dzisiaj należy do mnie" to ponadczasowa  opowieść o wewnętrznej sile, która pomaga nam odnaleźć to, co dla nas najważniejsze i nasze miejsce na ziemi. Gdziekolwiek by ono nie było. Książkę dedykowałam mojemu Tacie, którego z nami już nie ma...  

I taka sytuacja: Władysławowo, morze, piękny słoneczny dzień, opowiadam rodzinie o konkursie i nagle... do portu wpływa statek holowniczy, który nazywa się Henryk. Tak jak mój Tata. Z radarem, który kiedyś skonstruował mój Tata...  Magia? Przypadek? Przeznaczenie? Życie? 

Zagłosujcie proszę! Konkurs Literacki: http://brakujaca-litera.pl/  II etap – głosowanie (otwarty) #Dzisiajnależydomnie  

Czytajcie i głosujcie, głosujcie i czytajcie, a dzisiaj niech odtąd zawsze należy do Was!  Bo to, co wydaje się końcem, jest zarazem początkiem...


czwartek, 16 stycznia 2020

Selfie, czyli do posłuchania


Zamiast do czytania, zapraszam  dzisiaj do słuchania!
Temat ciekawy, nie tylko dla rodziców, bo każdy z nas, w każdym wieku i od każdego, może nauczyć się czegoś nowego ;)
Zacznijmy więc już teraz, zanim będzie dla nas za późno, bo jak ostatnio podsumował mnie mój syn, lat 11:
- Oj, mamo! Z Ciebie jest taka selfiarka, jak ze mnie pisarka!

Po czym przez blisko godzinę uczył mnie jak się powinno robić dobrą słitfocię. I teraz już trochę umiem :)

Polecam i zapraszam!

https://www.polskieradio.pl/18/4388/Artykul/2431101,Czego-mozemy-nauczyc-sie-od-dzieci?fbclid=IwAR0c66puONeNjGfQbP4P0mdyKCAho3eAjxi3WZo0ErVR5pLhfzMjh54QRpI







sobota, 2 listopada 2019

Rozważnie i romantycznie


Rozważnie i romantycznie, czyli pamiętajmy o tych, których kochamy

Z okazji Dnia Wszystkich Świętych i Święta Zmarłych odwiedzamy zwykle groby naszych bliskich. Żeby pamiętać i żeby sobie przypomnieć, jak wiele dla nas znaczyli. Także, żeby samym sobie przypomnieć, że życie mija, że "spieszmy się kochać ludzi"....

Dlatego warto jest okazywać uczucia także tym naszym bliskim, którzy żyją. Żeby to zobaczyli, poczuli i cieszyli się razem z nami. Teraz, a nie później, gdy te wszystkie kwiaty i światełka będą mogli podziwiać jedynie "gdzieś tam z góry"... 
Te chwile są bezcenne, bo to one powodują, że odczuwamy ciepło i radość, czujemy się potrzebni, spełnieni, szczęśliwi. I wcale nie musimy dostawać Oskara, wygrywać w Lotto, czy znaleźć się na okładce znanego czasopisma, żeby było to możliwe.

Mój syn jest Mistrzem Świata w tej kategorii. To On nauczył mnie przytulania i nadal codziennie mnie zaskakuje kolejnymi pomysłami. Na przykład kwiatami…
- Kwiaty? Dla mnie? Znowu? Z jakiej okazji, synku?
- Bez okazji, mamo, bo Cię kocham.
- Dziękuję, synku, kochany jesteś! A skąd miałeś kasę?
- Tata dał mi rano i powiedział, żebym wydawał z sensem.

Wzruszyłam się, bo takiego znaczenia słowa „sens” wcześniej nie znałam… 
A puenta dla nas, dorosłych jest taka, że warto być i rozważnym, i romantycznym. Bo żyje się dzisiaj, a wydawanie pieniędzy na bliskich i dawanie im prezentów „bez okazji” jest chyba najmilszym sposobem, by sobie o tym przypominać. Pod warunkiem, że nie oczekujemy niczego w zamian i oczywiście pod warunkiem, że z sensem. Czyli rozważnie i romantycznie.



czwartek, 31 października 2019

Każdy straszy, jak umie


Z serii dialogi z Miszczem.
W oczekiwaniu na Halloween, odbywam z synem rozmowę.  
- Mamo, a Ty za co się przebierzesz?
- Hmm, ja? Nie planowałam przebierania... A masz dla mnie jakiś pomysł, synku?
- Mogłabyś się przebrać za bizneswoman.
- To znaczy jak?!
- Założysz spódnicę i rajstopy... No i buty, ale inne niż te, co masz teraz. Muszą być takie na obcasach!

I tak z pozoru niewinna rozmowa, zamieniła się w dyskusję na temat stereotypów...

A puenta jest taka, że każdy straszy inaczej. Tak, jak lubi i jak potrafi najlepiej. Ja jednak postanowiłam sobie w tym roku odpuścić. Z korporacji odeszłam prawie cztery lata temu, wcześniej strasząc ludzi w przebraniu bizneswoman przez ponad 20 lat... Wystarczy, choć niektórzy twierdzą, że wcale się mnie nie bali. Cóż, niektórzy śmieją się na horrorach, a inni płaczą na komediach romantycznych... Ważne, żebyśmy my wiedzieli, co lubimy najbardziej! 💀

Udanego Halloween i pamiętajmy, że dzisiaj należy do nas! 





sobota, 26 października 2019

Czego dorośli mogą nauczyć się od dzieci, zanim będzie za późno

Czego możemy nauczyć się od dzieci zanim będzie dla nas za późno...

Gdy zostajemy rodzicami, zwykle postanawiamy, że będziemy rodzicami idealnymi. Automatycznie przestawiamy się na funkcję działania i zaczynamy planować, jak nauczyć nasze dzieci wszystkiego. Nie tylko tego, co sami umiemy, ale także tego, czego sami nie potrafimy, ale bardzo chcielibyśmy umieć robić np. jeździć konno, grać na skrzypcach, tańczyć, nurkować oraz mówić płynnie w trzech językach obcych. Tak poważnie traktujemy swoją nową życiową rolę, że w amoku tych rodzicielskich postanowień zdarza nam się zapomnieć po co w ogóle to robimy i  komu ta nauka ma służyć. Dlatego warto zacząć od przypomnienia sobie, że żeby proces uczenia się był skuteczny, nie może działać tylko w jedną stronę. Relacja mistrz-uczeń jest niezwykle krucha i jak historia pokazuje, nierzadko zdarza się, że uczeń szybko przerasta mistrza i … przestaje go potrzebować. A przecież my chcemy być obecni w życiu naszych dzieci, na każdym jego etapie. Wychowanie dziecka jest ogromną inwestycję, warto więc z niej skorzystać i to o wiele wcześniej niż nam się wydaje. Nie musimy czekać, aż nasze dzieci dorosną, a my się zestarzejemy. Wprost przeciwnie, możemy i wręcz powinniśmy zacząć od razu, a korzyść będzie natychmiastowa i mierzalna, gdyż w sposób naturalny rozwiniemy w sobie mnóstwo nowych umiejętności, za które na rynku szkoleń trzeba by było sporo zapłacić! Możemy się od naszych dzieci dowiedzieć rzeczy, o których nie mamy pojęcia lub o których zapomnieliśmy w procesie naszego dojrzewania. Bo dzieci, w przeciwieństwie do nas, są bardzo szczere. One zawsze wybiorą to, co jest dobre dla nich, a białe to dla nich białe, czarne to czarne. Może więc lepiej byłoby dla nas, gdybyśmy wzięli z nich przykład i nauczyli się dokonywać wyborów, które są dobre dla nas? Spontanicznie i bez zastanowienia. To kusząca perspektywa, lecz jeśli ją umiejętnie wykorzystamy, nie tylko pomoże nam ona w szczęśliwszym życiu, ale także w zrozumieniu otaczającego nas świata, który pomału przestaje być naszym środowiskiem naturalnym, a zaczyna należeć do kolejnego pokolenia. Pokolenia naszych dzieci i dzieci naszych dzieci… Nigdy do końca tego nie ogarniemy, lecz będąc uważnymi rodzicami przynajmniej mamy szansę poradzić sobie z coraz szybciej zmieniającą się rzeczywistością.

Na tym blogu podpowiem Wam jak można to zrobić, a przede wszystkim pokażę, że warto. 

Jak  zejść od czasu do czasu z piedestału wszystkowiedzącego rodzica i przestawić się z trybu mówienia, na tryb słuchania. Jak przestać się obrażać, a zamiast tego nauczyć się korzystać z tego, co mówią nam nasze dzieci, a przede wszystkim jak zastosować tę wiedzę w praktyce. W życiu prywatnym, w relacjach i skutecznej komunikacji z innymi, a także w pracy. Mój Miszcz ma obecnie lat 11 i nie przestaje mnie zaskakiwać, a ja nie przestaję z tego korzystać. Żaden kurs, żadne szkolenie ani nawet studia podyplomowe czy MBA nie dały mi takiej klasy mistrzowskiej, jaką daje mi bycie uważnym rodzicem. Szczerze polecam, bo warto zdać sobie sprawę, że jeśli nie zaczniemy tego robić już dzisiaj, jutro może być dla nas za późno…
 - Tato, daleko jeszcze? Jestem już zmęczony.
- Synu, masz jedenaście lat, twardy musisz być!
- Oj, tato… Ja jestem twardy, ale każdy ma swoje ograniczenia!

No właśnie, swoje ograniczenia również warto jest poznać i zaakceptować. Także po to, żeby się nauczyli jak można sobie czasem trochę odpuścić. Bo przecież nawet doskonałość ma swoje granice…



#dzieci #rodzice #parenting #ispiracja #dobreżycie #rozwój 

środa, 12 grudnia 2018

Wzór na...


Czy uwierzylibyście eleganckiemu starszemu panu, który podszedłby do Was na ulicy, ukłonił się i zaproponował:
- Dzień dobry, oddam w dobre ręce sprawdzony wzór na szczęście. Czy chcielibyście go wypróbować?
Większość z nas zapewne wyminęłaby pana bez słowa i popędzilibyśmy dalej, do swoich pilnych zajęć. A nawet jeśli zdecydowalibyśmy się przystanąć na chwilę, to wyłącznie po to, by przyjrzeć się mu z zainteresowaniem pomieszanym z politowaniem. 
- Akurat! Wzór na szczęście! Ciekawe za ile? – zapytalibyśmy z przekąsem.
- Za darmo. W każdym razie, nie za pieniądze - odpowiedziałaby grzecznie pan.
Za darmo, akurat, pomyślelibyśmy. Nie ma głupich, w życiu nie ma nic za darmo! Każda promocja ma swoją cenę, więc  żeby dostać coś gratis trzeba najpierw wydać pieniądze.
Jednak w postawie starszego pana jest taka wielka, niespotykana na co dzień klasa, a w jego głosie brzmi taka pewność, że pomimo, iż jeszcze przed chwilą bardzo się spieszyliśmy, teraz poczuliśmy się nieco zaintrygowani. Trochę wbrew sobie i sami nie wiemy dlaczego, ale podejmujemy temat. Choć oczywiście nadal pozostajemy ostrożni.
- Jeśli nie za pieniądze, to za co? Czego pan chce w zamian za ten wzór? A może to podróbka? – zadamy mu kolejne celne pytania, dumni ze swojej przezorności.
Któż z nas nie zna przypowieści o duszy zaprzedanej diabłu jednym nieuważnym podpisem na cyrografie! Albo opowieści o naciągaczach, którzy zapraszają na prelekcję o zdrowiu i zdrowym żywieniu, z której wychodzimy z wełnianymi kocami, garnkami i wycieczką dookoła świata w kajucie bez okna…
Pan jednak wytrzyma nasze czujne spojrzenie i spokojnie odpowie:
            - Gwarantuję, że to nie jest podróbka, ani podstępna promocja! Wzór jest jak najbardziej autentyczny, sprawdzony, działa i zawsze będzie działał! A jeśli Państwo nie skorzystacie, ja i tak oddam go za darmo. Jeśli nie dzisiaj, to jutro, czy za tydzień, ale zawsze za darmo! – zapewni pan z naciskiem, aby po chwili milczenia dodać: - Chociaż… pewien wysiłek będziecie musieli w ten wzór włożyć.
            Jest prawdopodobne, że w tym momencie poczujemy satysfakcję. A jednak! Mieliśmy rację - w życiu nie ma nic za darmo! Spojrzymy więc na oskarżycielsko, a nawet pogrozimy mu palcem.
- A nie mówiłem! – wykrzykniemy. – Nie ma nic za darmo! Zawsze jest jakiś haczyk!
 Wtedy, ku naszemu wielkiemu zdumieniu, pan wcale nie zaprotestuje, lecz zamiast tego zgodnie pokiwa głową. 
- Oczywiście, że jest haczyk – przyzna bez wahania. – Ale już wyjaśniam, o co chodzi, żeby nie było dalszych nieporozumień. Sam wzór oddam absolutnie bez żadnej opłaty. Ani w pieniądzach, ani w jakiejkolwiek innej postaci. Ale to przecież tylko wzór, więc to Wy będziecie musieli odnaleźć dane do podstawienia. Swoje dane, oczywiście.
- Eee tam, bez sensu… Ja tam wolałbym gotowy wzór! – zareagujemy spontanicznie. - Mogę nawet za niego zapłacić, bardzo dużo zapłacić, ale wzór musi działać od razu!
- Ależ mój wzór działa! – zaprotestuje pan z mocą i z przekonaniem. – Jak każdy dobry wzór działa zawsze i w każdym przypadku! Działa równie dobrze, jak wzór na pole koła! 
Pan spojrzy na nas pytająco, jakby chciał sprawdzić, czy na pewno znamy ten szkolny wzór. 
- Oczywiście, że znamy! P = π·r²!  – odpowiemy niepytani.
Starszy pan ucieszy się razem z nami.
- No właśnie - przytaknie. – Ale, żeby obliczyć pole konkretnego koła, musimy do wzoru podstawić konkretny promień. konkretną wartość, prawda? Co oznacza, że pole koła, które obliczymy według tego samego wzoru, nie zawsze będzie takie samo…
Pan zawiesi głos i spojrzy nam prosto w oczy, a potem mrugnie do nas porozumiewawczo.
A my… nareszcie zaczniemy go słuchać.