czwartek, 16 stycznia 2020
Selfie, czyli do posłuchania
Zamiast do czytania, zapraszam dzisiaj do słuchania!
Temat ciekawy, nie tylko dla rodziców, bo każdy z nas, w każdym wieku i od każdego, może nauczyć się czegoś nowego ;)
Zacznijmy więc już teraz, zanim będzie dla nas za późno, bo jak ostatnio podsumował mnie mój syn, lat 11:
- Oj, mamo! Z Ciebie jest taka selfiarka, jak ze mnie pisarka!
Po czym przez blisko godzinę uczył mnie jak się powinno robić dobrą słitfocię. I teraz już trochę umiem :)
Polecam i zapraszam!
https://www.polskieradio.pl/18/4388/Artykul/2431101,Czego-mozemy-nauczyc-sie-od-dzieci?fbclid=IwAR0c66puONeNjGfQbP4P0mdyKCAho3eAjxi3WZo0ErVR5pLhfzMjh54QRpI
Piszę książki dla nas i o nas, bo wszyscy jesteśmy bohaterami. Życie lubi nas zaskoczyć, a moje książki pomagają sie na to przygotować.
sobota, 2 listopada 2019
Rozważnie i romantycznie
Rozważnie i
romantycznie, czyli pamiętajmy o tych, których kochamy
Z okazji Dnia Wszystkich
Świętych i Święta Zmarłych odwiedzamy zwykle groby naszych bliskich. Żeby pamiętać i
żeby sobie przypomnieć, jak wiele dla nas znaczyli. Także, żeby samym sobie przypomnieć, że życie mija, że "spieszmy się kochać ludzi"....
Dlatego warto
jest okazywać uczucia także tym naszym bliskim, którzy żyją. Żeby to zobaczyli, poczuli
i cieszyli się razem z nami. Teraz, a nie później, gdy te wszystkie kwiaty i światełka będą mogli podziwiać jedynie "gdzieś tam z góry"...
Te chwile są bezcenne, bo to one powodują, że odczuwamy ciepło i radość, czujemy się potrzebni, spełnieni, szczęśliwi. I wcale nie musimy dostawać Oskara,
wygrywać w Lotto, czy znaleźć się na okładce znanego czasopisma, żeby było to
możliwe.
Mój syn jest Mistrzem
Świata w tej kategorii. To On nauczył mnie przytulania i nadal codziennie mnie zaskakuje
kolejnymi pomysłami. Na przykład kwiatami…
- Kwiaty? Dla
mnie? Znowu? Z jakiej okazji, synku?
- Bez okazji, mamo,
bo Cię kocham.
- Dziękuję,
synku, kochany jesteś! A skąd miałeś kasę?
- Tata dał mi
rano i powiedział, żebym wydawał z sensem.
Wzruszyłam się,
bo takiego znaczenia słowa „sens” wcześniej nie znałam…
A puenta dla nas,
dorosłych jest taka, że warto być i rozważnym, i romantycznym. Bo żyje się
dzisiaj, a wydawanie pieniędzy na bliskich i dawanie im prezentów „bez
okazji” jest chyba najmilszym sposobem, by sobie o tym przypominać. Pod warunkiem,
że nie oczekujemy niczego w zamian i oczywiście pod warunkiem, że z sensem. Czyli rozważnie i
romantycznie.
Piszę książki dla nas i o nas, bo wszyscy jesteśmy bohaterami. Życie lubi nas zaskoczyć, a moje książki pomagają sie na to przygotować.
czwartek, 31 października 2019
Każdy straszy, jak umie
Z serii dialogi z Miszczem.
W oczekiwaniu na Halloween, odbywam z synem rozmowę.
- Mamo, a Ty za co się przebierzesz?
- Hmm, ja? Nie planowałam przebierania... A masz dla mnie jakiś pomysł, synku?
- Mogłabyś się przebrać za bizneswoman.
- To znaczy jak?!
- Założysz spódnicę i rajstopy... No i buty, ale inne niż te, co masz teraz. Muszą być takie na obcasach!
- Mamo, a Ty za co się przebierzesz?
- Hmm, ja? Nie planowałam przebierania... A masz dla mnie jakiś pomysł, synku?
- Mogłabyś się przebrać za bizneswoman.
- To znaczy jak?!
- Założysz spódnicę i rajstopy... No i buty, ale inne niż te, co masz teraz. Muszą być takie na obcasach!
I tak z pozoru niewinna rozmowa, zamieniła się w dyskusję na temat stereotypów...
A puenta jest taka, że każdy straszy inaczej. Tak, jak lubi i jak potrafi najlepiej. Ja jednak postanowiłam sobie w tym roku odpuścić. Z korporacji odeszłam prawie cztery lata temu, wcześniej strasząc ludzi w przebraniu bizneswoman przez ponad 20
lat... Wystarczy, choć niektórzy twierdzą, że wcale się mnie nie bali. Cóż, niektórzy śmieją się na horrorach, a inni płaczą na komediach romantycznych... Ważne, żebyśmy my wiedzieli, co lubimy najbardziej! 💀
Udanego Halloween i pamiętajmy, że dzisiaj należy do nas!
Piszę książki dla nas i o nas, bo wszyscy jesteśmy bohaterami. Życie lubi nas zaskoczyć, a moje książki pomagają sie na to przygotować.
sobota, 26 października 2019
Czego dorośli mogą nauczyć się od dzieci, zanim będzie za późno
Czego możemy nauczyć się od dzieci zanim będzie dla nas za późno...
#dzieci #rodzice #parenting #ispiracja #dobreżycie #rozwój
Gdy zostajemy rodzicami,
zwykle postanawiamy, że będziemy rodzicami idealnymi. Automatycznie
przestawiamy się na funkcję działania i zaczynamy planować, jak nauczyć nasze
dzieci wszystkiego. Nie tylko tego, co sami umiemy, ale także tego, czego sami
nie potrafimy, ale bardzo chcielibyśmy umieć robić np. jeździć konno, grać na
skrzypcach, tańczyć, nurkować oraz mówić płynnie w trzech językach obcych. Tak poważnie
traktujemy swoją nową życiową rolę, że w amoku tych rodzicielskich postanowień zdarza
nam się zapomnieć po co w ogóle to robimy i
komu ta nauka ma służyć. Dlatego warto zacząć od przypomnienia sobie, że
żeby proces uczenia się był skuteczny, nie może działać tylko w jedną stronę. Relacja
mistrz-uczeń jest niezwykle krucha i jak historia pokazuje, nierzadko
zdarza się, że uczeń szybko przerasta mistrza i … przestaje go potrzebować. A przecież my chcemy być
obecni w życiu naszych dzieci, na każdym jego etapie. Wychowanie dziecka jest
ogromną inwestycję, warto więc z niej skorzystać i to o wiele wcześniej niż nam
się wydaje. Nie musimy czekać, aż nasze dzieci dorosną, a my się zestarzejemy.
Wprost przeciwnie, możemy i wręcz powinniśmy zacząć od razu, a korzyść będzie
natychmiastowa i mierzalna, gdyż w sposób naturalny rozwiniemy w sobie mnóstwo
nowych umiejętności, za które na rynku szkoleń trzeba by było sporo zapłacić!
Możemy się od naszych dzieci dowiedzieć rzeczy, o których nie mamy pojęcia lub
o których zapomnieliśmy w procesie naszego dojrzewania. Bo dzieci, w
przeciwieństwie do nas, są bardzo szczere. One zawsze wybiorą to, co jest dobre
dla nich, a białe to dla nich białe, czarne to czarne. Może więc lepiej byłoby
dla nas, gdybyśmy wzięli z nich przykład i nauczyli się dokonywać wyborów,
które są dobre dla nas? Spontanicznie i bez zastanowienia. To kusząca
perspektywa, lecz jeśli ją umiejętnie wykorzystamy, nie tylko pomoże nam ona w
szczęśliwszym życiu, ale także w zrozumieniu otaczającego nas świata, który
pomału przestaje być naszym środowiskiem naturalnym, a zaczyna należeć do
kolejnego pokolenia. Pokolenia naszych dzieci i dzieci naszych dzieci… Nigdy do
końca tego nie ogarniemy, lecz będąc uważnymi rodzicami przynajmniej mamy
szansę poradzić sobie z coraz szybciej zmieniającą się rzeczywistością.
Na tym blogu podpowiem Wam
jak można to zrobić, a przede wszystkim pokażę, że warto.
Jak zejść od czasu do czasu z piedestału wszystkowiedzącego rodzica i
przestawić się z trybu mówienia, na tryb słuchania. Jak przestać się obrażać, a
zamiast tego nauczyć się korzystać z tego, co mówią nam nasze dzieci, a przede wszystkim jak zastosować
tę wiedzę w praktyce. W życiu prywatnym,
w relacjach i skutecznej komunikacji z innymi, a także w pracy. Mój Miszcz ma
obecnie lat 11 i nie przestaje mnie zaskakiwać, a ja nie przestaję z tego korzystać.
Żaden kurs, żadne szkolenie ani nawet studia podyplomowe czy MBA nie dały mi takiej
klasy mistrzowskiej, jaką daje mi bycie uważnym rodzicem. Szczerze polecam, bo
warto zdać sobie sprawę, że jeśli nie zaczniemy tego robić już dzisiaj, jutro może
być dla nas za późno…
- Tato, daleko jeszcze? Jestem już zmęczony.
- Synu, masz jedenaście
lat, twardy musisz być!
- Oj, tato… Ja jestem
twardy, ale każdy ma swoje ograniczenia!
No właśnie, swoje ograniczenia również warto
jest poznać i zaakceptować. Także po to, żeby się nauczyli jak można sobie
czasem trochę odpuścić. Bo przecież nawet doskonałość ma swoje granice…
#dzieci #rodzice #parenting #ispiracja #dobreżycie #rozwój
Piszę książki dla nas i o nas, bo wszyscy jesteśmy bohaterami. Życie lubi nas zaskoczyć, a moje książki pomagają sie na to przygotować.
niedziela, 24 marca 2019
Marzenia z terminem ważności
A dzisiaj, zamiast pisać, opowiem Wam historię...
Piszę książki dla nas i o nas, bo wszyscy jesteśmy bohaterami. Życie lubi nas zaskoczyć, a moje książki pomagają sie na to przygotować.
środa, 12 grudnia 2018
Wzór na...
Czy
uwierzylibyście eleganckiemu starszemu panu, który podszedłby do Was na ulicy,
ukłonił się i zaproponował:
- Dzień dobry,
oddam w dobre ręce sprawdzony wzór na szczęście. Czy chcielibyście go
wypróbować?
Większość z nas
zapewne wyminęłaby pana bez słowa i popędzilibyśmy dalej, do swoich pilnych
zajęć. A nawet jeśli zdecydowalibyśmy się przystanąć na chwilę, to wyłącznie po
to, by przyjrzeć się mu z zainteresowaniem pomieszanym z
politowaniem.
- Akurat! Wzór na
szczęście! Ciekawe za ile? – zapytalibyśmy z przekąsem.
- Za darmo. W
każdym razie, nie za pieniądze - odpowiedziałaby grzecznie pan.
Za darmo, akurat, pomyślelibyśmy. Nie ma głupich, w życiu nie ma nic za darmo! Każda promocja ma swoją cenę, więc żeby dostać coś gratis trzeba najpierw wydać
pieniądze.
Jednak w postawie
starszego pana jest taka wielka, niespotykana na co dzień klasa, a w jego
głosie brzmi taka pewność, że pomimo, iż jeszcze przed chwilą bardzo się
spieszyliśmy, teraz poczuliśmy się nieco zaintrygowani. Trochę wbrew sobie i sami nie wiemy dlaczego, ale podejmujemy temat. Choć oczywiście nadal
pozostajemy ostrożni.
- Jeśli nie za
pieniądze, to za co? Czego pan chce w zamian za ten wzór? A może
to podróbka? – zadamy mu kolejne celne pytania, dumni ze swojej przezorności.
Któż z nas nie zna
przypowieści o duszy zaprzedanej diabłu jednym nieuważnym podpisem na
cyrografie! Albo opowieści o naciągaczach, którzy zapraszają na prelekcję o
zdrowiu i zdrowym żywieniu, z której wychodzimy z wełnianymi kocami, garnkami i
wycieczką dookoła świata w kajucie bez okna…
Pan jednak wytrzyma nasze czujne spojrzenie i spokojnie odpowie:
-
Gwarantuję, że to nie jest podróbka, ani podstępna promocja! Wzór jest
jak najbardziej autentyczny, sprawdzony, działa i zawsze będzie działał! A jeśli Państwo nie skorzystacie, ja i
tak oddam go za darmo. Jeśli nie dzisiaj, to jutro, czy za tydzień, ale zawsze za
darmo! – zapewni pan z naciskiem, aby po chwili milczenia dodać: - Chociaż… pewien wysiłek będziecie musieli w ten wzór włożyć.
Jest prawdopodobne, że w tym momencie poczujemy satysfakcję. A jednak! Mieliśmy rację - w życiu nie ma nic za darmo! Spojrzymy więc na oskarżycielsko, a nawet pogrozimy mu palcem.
- A nie
mówiłem! – wykrzykniemy. – Nie ma nic za darmo! Zawsze jest jakiś haczyk!
Wtedy, ku naszemu wielkiemu zdumieniu, pan
wcale nie zaprotestuje, lecz zamiast tego zgodnie pokiwa głową.
- Oczywiście, że
jest haczyk – przyzna bez wahania. – Ale już wyjaśniam, o co chodzi,
żeby nie było dalszych nieporozumień. Sam wzór oddam absolutnie bez żadnej opłaty.
Ani w pieniądzach, ani w jakiejkolwiek innej postaci. Ale to przecież tylko
wzór, więc to Wy będziecie musieli odnaleźć dane do podstawienia. Swoje dane,
oczywiście.
- Eee tam, bez
sensu… Ja tam wolałbym gotowy wzór! – zareagujemy spontanicznie. - Mogę nawet
za niego zapłacić, bardzo dużo zapłacić, ale wzór musi działać od razu!
- Ależ mój wzór
działa! – zaprotestuje pan z mocą i z przekonaniem. – Jak każdy dobry wzór
działa zawsze i w każdym przypadku! Działa równie dobrze, jak wzór na pole
koła!
Pan spojrzy na nas pytająco, jakby chciał sprawdzić, czy na pewno znamy ten szkolny wzór.
- Oczywiście, że znamy! P = π·r²! – odpowiemy niepytani.
Starszy pan ucieszy się razem z nami.
- No właśnie - przytaknie. –
Ale, żeby obliczyć pole konkretnego koła, musimy do wzoru podstawić
konkretny promień. konkretną wartość, prawda? Co oznacza, że pole koła, które obliczymy według tego samego wzoru,
nie zawsze będzie takie samo…
Pan zawiesi głos i spojrzy nam prosto w oczy, a potem mrugnie do nas porozumiewawczo.
A my…
nareszcie zaczniemy go słuchać.
Piszę książki dla nas i o nas, bo wszyscy jesteśmy bohaterami. Życie lubi nas zaskoczyć, a moje książki pomagają sie na to przygotować.
piątek, 14 września 2018
Czy chcielibyście przeżyć koniec świata?
Przeczytałam ostatnio, że amerykańscy miliarderzy na potęgę wykupują ziemię w Nowej Zelandii i budują tam sobie wypasione schrony. Żeby przetrwać tsunami, trzęsienie ziemi, wybuch bomby atomowej czy też inny kataklizm, który zafunduje naszej planecie totalną zagładę, czyli tak zwany koniec świata.
Gratuluję im serdecznie inicjatywy, ale nie zazdroszczę.
Bo dla mnie koniec świata oznacza, że to, co mamy, co znamy i lubimy zostanie całkowicie zmiecione z powierzchni Ziemi i zostanie... goła ziemia. Jeżeli w ogóle cokolwiek się ostanie...
Zadaję więc sobie pytanie: czy chciałabym wtedy żyć?
Namyślam się długo i głęboko, po czym odpowiadam sobie szczerze: nie.
Nie mam ochoty zostać jednym z ostatnich kilkunastu ludzi na gołej Ziemi i ziemi, i spędzić resztę swoich dni, a może nawet lat, w towarzystwie siedmiu miliarderów, ich żon, rodzin, psów, kotów
i kochanek.
Wybieram huczny koniec świata w doborowym towarzystwie pozostałych 7,6 miliarda ludzi.
Do zobaczenia!
Piszę książki dla nas i o nas, bo wszyscy jesteśmy bohaterami. Życie lubi nas zaskoczyć, a moje książki pomagają sie na to przygotować.
Subskrybuj:
Posty (Atom)









